Daria i Wojciech Kostyk – „Nowa Zelandia. Nie-skończona droga.”

Celem podróży było przejście Nowej Zelandii z południa na północ. Nie dla sportowego wyczynu, ale przede wszystkim by poznać tamtejszą przyrodę. Główną osią naszej wędrówki stał się szlak Te Araroa, prowadzący przez obie wyspy. Nie chcąc się jednak ograniczać tylko do tego, co do zaoferowania ma szlak, postawiliśmy na spontaniczność. Spędziliśmy dziesiątki samotnych dni w górach i lasach, dotarliśmy zarówno do mało dostępnych, jak i pocztówkowych miejsc Nowej Zelandii. Oprócz siły naszych nóg, środkiem transportu stał się autostop, bez którego nie trafilibyśmy chociażby pod górę Cooka- najwyższy szczyt Nowej Zelandii, czy do Kaikoury – słynącej z kolonii fok.

Znaleźliśmy się w samym środku cyklonu, zanieśliśmy pierścień na „Górę Przeznaczenia”, by później szczęśliwie przybyć do wioski Hobbitów. Pieszo pokonaliśmy 2000 kilometrów, autostopem nie potrafimy zliczyć. W trakcie wyprawy mogliśmy podziwiać niezwykłe piękno Nowej Zelandii. To o nim właśnie chcemy opowiedzieć.